“Panie, to moja praca, a zdarzenie twoje…” Pan Domian uzbierał 100.000 podpisów…. w 2 godziny! Nie wiem… może dopuścili się przestępstwa i siłą kazali podpisywać. Ale czy to możliwe? Pamiętając poprzednią kadencje i poprzednie lata, panu Cimoszewiczowi – twarzy polityki zagranicznej, zbieranie podpisów trwało ok. tygodnia. Tu zaś pan znikąd jak i jego partia uzbierali tyle podpisów. Niemożliwe! Wraz z kolegą partyjnym mam zamiar zwrócić się do Państwowej Komisji Wyborczej o zbadanie zgodności tych podpisów. Możliwe, iż sfałszowano listę. Co jest najbardziej realną możliwością. Następną paradoidalną sprawą jest sprawa wniosku. Osądzili i mnie jakoby złamał prawo… pytając się. Pan Domian zamiast odeprzeć zarzuty oraz pokazać legalną listę podpisów będzie składał wniosek. O co? O podpisy… Wiem, że ciekawość to pierwszy stopień do piekła, ale niech weryfikacja i lojalność powinny mieć na nią pieczę. Dziś sąd, jutro trybunał. Nie wiemy gdzie pan Domian poda pozew. Wiem jedno… PKW podpisy musi sprawdzić.
0 Odpowiedzi do “Jeden podpis na milion!”